OWCA
Spis treści
Nie
mylić z dobrze znanym filmem, w którym główne role grają Anthony Hopkins i Judy
Foster – „Milczenie Owiec” – rzecz będzie bowiem o… Wyobraź sobie drogi
czytelniku, a może znasz to z autopsji . Smutna, polska rzeczywistość. Kończą
szkoły, zdają maturę. Mają marzenia – nie mają szmalu.Zamiast
upragnionej turystyki i rekreacji (zaocznie, aby można było podjąć prace i zarobić
na studia) za 500 zł miesięcznie, z rezygnacją wybierają coś tańszego –
powiedzmy stosunki międzynarodowe za 250zł, wpisowe 400 zł. Pełni zapału
szukają pracy, aby odciążyć ledwie wiążących koniec z końcem rodziców, niech
będzie kawiarenka ekskluzywna, w średniej wielkości na południu Polski –
właściciel kompletuje personel, kupuje ekspres do kawy za 25 tyś. Zł. Młodzieży
obiecuje umowę o prace, najniższą krajową i ubezpieczenie. Cieszę się – opłacą
studia i jeszcze coś zostanie dla nich. Mijają trzy tygodnie – stosunki
międzynarodowe okazują się wielkim rozczarowaniem – to nie to!
400 zł wpisowego przepadło, co więcej za pierwszy miesiąc nauki niestety będzie
trzeba zapłacić czesne – 270 zł, a kto wie czy za następny też nie.
Księgowa
obiecała rozpatrzyć podanie o anulowanie kolejnych opłat. Jednak umowa między
potencjalną uczelnią a niedoszłym studentem została podpisana.
Minął
miesiąc – kawiarnia cienko przędzie – najniższa krajowa i ubezpieczenie oraz
umowa o pracę stają się fikcją. Pensja za miesiąc pierwszej w życiu pracy
wynosi aż 255 zł.
Po
opłaceniu czesnego na uczelni, która nie będzie jednak uczelnią młodego Polaka
temuż zostanie… 15zł … długu wobec uczelni.
Mało
tego praca w kawiarni nie jest pewna – szef stwierdził, że ma za dużo
pracowników zaczyna zwalniać tzn. dziękować za pracę, bo zwalnia się wtedy, gdy
z ludźmi podpisuje się umowę.
Na
horyzoncie pojawia się praca w solarium – niestety właściciel wymaga,
nieograniczonej dyspozycyjności, co uniemożliwia podjęcie dalszej nauki. W
obuwniczym obiecują 1000 zł na rękę … Obiecują … w kawiarni też obiecywali.
Po
sześciu latach szarpaniny, walki o utrzymanie się na powierzchni – „się”? – nie
tylko – inwalidy 1 grupy żyjącego za 461 zł zasiłku z miesięcznego Ośrodka
Pomocy Społecznej oraz nastoletniej córki – dostaje 0,17 etatu nauczycielskiego
szkole specjalnej za około 221 zł miesięcznie – obowiązki – nauczanie
angielskiego trzy godziny tygodniowo … Doświadczenie, siedemnaście lat pracy,
studia wyższe magisterskie, prawo jazdy, trzy języki, kilkanaście certyfikatów
różnych branż, prawo jazdy, obsługa komputera. To wszystko znaczy nic w Polsce
po utracie stałej pracy. Pech? Nieudolność życiowa? Może po prostu „strzyżenie
owiec”?
Aby dostać owe 0,17 etatu w szkole należy wykonać komplet badań, cześć za darmo, O.K. Ale.. taki „poszew” do książeczki sanepidowskiej to już kwestia 83 zł – teoretycznie powinien za to badanie zapłacić zakład pracy – odnośnie zarządzeniu widnieje na ścianie w miejscowej placówce SANEPID-u. Praktyka? Pani Krysia w kadrach twierdzi, że „szkoła nie pokrywa”. Efekt? W moim przypadku trzeba przepracować miesiąc za darmo, aby uzyskać wpis w książeczce SANEPID-u.
Jestem zmęczona, bardzo zmęczona – pracuje w firmie komputerowej na pół etatu – 25 godzin tygodniowo, na umowę o prace zlecenie w oddziale wojewódzkim PCK, uczę się angielskiego, mam dziewięć godzin korepetycji językowych tygodniowo, pisze pracę maturalne za pieniądze – mam, co jeść, ale nie stać mnie na Internet, samochód, mieszkanie, ciuchy, kosmetyki, studia córki.
„Strzyżenie trwa, owce milczą, Cześć wyjeżdża zagranicę – tu też je „strzygą”, ale za lepszą kasę.Życie jest piękne, lecz pewne mechanizmy społeczne oraz ludzka chciwość są nieśmiertelne, Marzy mi się komuna albo palma egzotyczna, pod którą można leżeć do woli w promieniach słońca. Mam dość „strzyżenia”.
Edyta Puchalska
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Ojczyzna
Powiedziałeś
Tu czuję się jak w domu
U Siebie
A ja
Mam wrażenie
Że siedzę w zimnej poczekalni
Niepewna dnia ani godziny
Z tysiącami innych
Skulonych, bezbronnych istot
Wiatr hula
Przez nieoszklone okna
Wpadają płatki śniegu
U siebie byłam dawno
Było ciepło, przytulnie
Mydło ręcznik wczasy
I Pewność jutra
Nie tęsknie za woskową twarzą Lenina
Nie imponuje mi Leonid
Z sercem na baterie
Chciałabym
Ciepła zimą słońca latem
Piór w gnieździe
Gdzie dojrzewają młode
Tylko tyle
Aż tyle
Poczekalnia jest bezlitosna
Dla chorych na Ojczyznę jak dawniej












